Wtorek, 26 Września 2017

Wylądowaliśmy na Bemowie - wspomnienie

Wierni zgromadzeni na poświęceniu placu pod budowę kościoła na Bemowie - 5 września 1982 rokuWe wrześniu 1989 roku przeprowadziliśmy się z centrum stolicy (parafia pod opieką św. Andrzeja i św. Karola Boromeusza na Chłodnej) – na „dzikie pola”, tj. Bemowo IV, do ledwo wzniesionego bloku. Patronem ulicy okazał się Andrzej Sołtan, wybitny uczony, nieposzlakowanego charakteru człowiek – a tu dopiero niespodzianka – okazał się stryjem mej wychowawczyni i nauczycielki s. Almy, niepokalanki. „Będę tam kołatać do niego w niebie, by się wami porządnie zaopiekował” – zapewniła mnie.


Nasz kościół miał już fundamenty. Nabożeństwa odbywały się w małej kaplicy. Chodziliśmy na 9.00 w niedzielę. Parafia była młoda, ulice pełne mam z wózkami. W czasie licznych Mszy św. ciżba ogromna. Ksiądz proboszcz, nieoceniony ks. Stanisław Morawski wraz z asystą młodzieży w sutannach, zachęcał wszystkich do współudziału we wznoszeniu naszej świątyni. Zapał był wielki i przynosił owoce. Jako nauczyciel akademicki dojeżdżałam na 2 dni w tygodniu na zajęcia ze studentami (KUL – 6 lat, Uniwersytet Łódzki – 28 lat, Akademia Polonijna w Częstochowie – dawne WSJOIE – 5 lat). Takich jak ja nazywano żartobliwie „profesor – kolejarz”, „turbo-prof”.

Gdy wylądowaliśmy na Bemowie, zastanawiałam się, jak włączyć się w budowę kościoła. Cegieł układać nie umiem, z finansami krucho, bo pensja „budżetówki” żałosna. Zaproponowałam proboszczowi, że mogę uczyć angielskiego dzieci w salce na plebanii. Miałam ok. 20 uczniów, płacili mało „od łebka”, a pieniądze szły na kościół – prócz drobnych wydatków na tzw. pomoce naukowe, atrakcyjne teksty, ilustracje. Lekcje raz w tygodniu trwały szereg lat i chętnych nie brakowało. 60 minut trzymałam ich w ryzach. Robi mi się ciepło na sercu, gdy nagle na ulicy witają się ze mną stateczni, szpakowaci już nieraz ex-uczniowie, wspominając kolędy śpiewane po angielsku przy ołtarzu. Najbardziej niesforny chłopczyk, którego czasem wypraszałam za drzwi – jest dziś dla mnie taki miły!

Ze Zgromadzeniem michalitów dotąd się nie zetknęłam. Obiły mi się o uszy takie nazwy jak Miejsce Piastowe, słyszałam o dziele wychowawczym ks. Markiewicza, moi rodzice znali rodzinę Trzecieskich. To wszystko. Bliski mi był (oprócz sióstr niepokalanek) zakon benedyktynów (Tyniec) – wśród nich o. Karol van Oost, przyjaciel mej rodziny, o. Piotr Rostworowski (mój spowiednik) i o. Mateusz Skibniewski (krewny). Co więcej – moja młodsza siostra wstąpiła do benedyktynek w Krzeszowie i przeżyła tam ponad 40 lat, aż do śmierci.

Drugi zaprzyjaźniony zakon to dominikanie. W poznańskim wydawnictwie „W drodze” drukowano mi wiele artykułów, przekładów, jedną książkę. Z zakonników serdecznie wspominam wuja mej matki o. Jacka Woronieckiego, o. M. Babraja i o. Joachima Badeniego.

Powróćmy jednak na Bemowo. Otóż w 1992 roku czasopismo „Powściągliwość i Praca” (red. nacz. ks. Mieczysław Gładysz) ogłosiło konkurs literacki „Moje dążenie do prostoty” na tekst inspirowany ówczesną pielgrzymką Jana Pawła II do Polski. Jury (ks. bp. Jan Chrapek, o. Jan Góra) przyznało dwie równorzędne nagrody – otrzymali je J. Wolny za esej „Dziadek” i A. M. Komornicka za opowiadanie „Twarz pani Walerii”. Moim mottem były słowa Papieża – „Bądź bezinteresownym darem dla drugiego człowieka”. Zaproszona na uroczyste spotkanie w Strudze, poznałam Biskupa Jana Chrapka i wręczyłam mu mój artykuł o „Modlitwie Pańskiej”, a także Dyrektora Wydawnictwa "Michalineum" ks. Krzysztofa Kuźnika i całą redakcję „Powściągliwości i Pracy”. Odtąd rozpoczęła się moja współpraca z tym czasopismem. Wydrukowano mi tam (oraz w gazetkach parafialnych) ponad 25 pozycji. Michalineum wydało mi śliczne dwa tomy pt. „Zagadki z Biblii, tradycji i kultury chrześcijańskiej” (Marki, 2000 roku) – zredagowane perfekcyjnie przez Marię Hamerską.

Do dziś podziwiam i cenię sobie atmosferę naszej wspólnoty. I tych znanych ekspertów, którzy wzbogacili wiedzę biblijną naszych parafian, że przywołam prof. Zenona Ziółkowskiego i gościnnie śp. prof. Annę Świderkównę. I tę cichą i niewidoczną elitę kobiet i mężczyzn, którzy tak dbają o otoczenie kościoła, Golgotę Wschodu, o trawniki, krzewy i kwiaty. W całym ogrodowym obrzeżu domu zakonnego, biblioteki, kaplicy koszą, sadzą, plewią, zamiatają, podlewają, palą znicze. Chyba istotnie „krasnoludki są na świecie”!

Z michalitów z wdzięcznością myślę o ks. Stanisławie Morawskim, dzięki któremu mój mąż, niewidomy w ostatnich latach, przyjmował co tydzień w domu komunię świętą. Niezawodny, młodziutki ks. Krzysztof Surma pojawiał się u nas w każdy czwartek. Dozgonną wdzięczność jestem winna ks. Mieczysławowi Gładyszowi. Jego mądrość, prostota, świętość osobista sprawiły, że po rozmowach z nim mój mąż po 40. latach wrócił do Boga, wyspowiadał się i stał się głęboko wierzącym człowiekiem. Nigdy nie skarżył się na kalectwo, jakim jest ślepota. Razem z mym mężem przyjaźniliśmy się z następnym proboszczem, ks. Karolem Dąbrowskim. Gdy mój mąż dostał udaru, był u niego w szpitalu, udzielił olei świętych. Inny chory z sali skorzystał i poprosił o sakrament chorych. Ks. Karol odprawił Mszę św. żałobną, prowadził pogrzeb na Wólkę Węglową i udostępnił salę na spotkanie licznej rodziny i przyjaciół przybyłych z całej Polski. Z uznaniem obserwowałam energię proboszcza, samozaparcie się, nieszczędzenie czasu na wyposażenie kościoła (budowa, artyści malarze i rzeźbiarze), dogadywanie się z władzami lokalnymi, których umiał zjednać „dla sprawy”.

Z sióstr michalitek przyjaźniłam się z s. Zdzisławą, którą niczym Annę Prorokinię można było o każdej porze dnia zastać w kościele. Dbała o kwiaty na wszystkie święta w roku – pełno było bukietów ślicznie rozstawionych. Żartowałam z jej „konszachtów” z hodowcami podmiejskich ogrodów, którzy nie umieli odmówić jej prośbom. Do jej śmierci z nią korespondowałam.

Nieco później poznałam ks. Józefa Przeklasę. Chodził do mnie w pierwsze piątki z komunią św. Wzruszył mnie bardzo, gdy niespodziewanie odwiedził w szpitalu mego syna cierpiącego na raka, którego już Bóg wziął do siebie.

Obecnie mam tę radość, że wrócił do parafii jeden z moich dawnych dwóch księży „Krzysiów” – ks. Krzysztof Pelc i pełni tu ważne funkcje.

Na koniec mogę powiedzieć, że bardzo wysoko cenię żywą aktywność moich księży michalitów z proboszczem ks. Józefem Grońskim na czele. Cechuje ich ekumenizm, opieka atrakcyjna i pomysłowa nad młodzieżą (sport, gry, zawody, biegi itp.), troska o rodzinę i młode małżeństwa, dbałość o chorych i samotnych. Całe to gremium wychodzi naprzeciw potrzebom naszego osiedla, pełniąc swą służbę dla drugiego człowieka.

W dzień jubileuszu naszego kościoła ja mogę ofiarować jedynie moją modlitwę oraz różne mizerie starości, „vulnera vitae”, które Chrystus zsyła na mnie, ale i w swym miłosierdziu osładza je przyjaźnią ludzką.

prof. Anna M. Komornicka

Drukuj PDF

Powrót

Nowości


Warning: Creating default object from empty value in /parafia_archiwum1/modules/mod_latestnews/helper.php on line 109

Warning: Creating default object from empty value in /parafia_archiwum1/modules/mod_latestnews/helper.php on line 109

Warning: Creating default object from empty value in /parafia_archiwum1/modules/mod_latestnews/helper.php on line 109

Warning: Creating default object from empty value in /parafia_archiwum1/modules/mod_latestnews/helper.php on line 109

Warning: Creating default object from empty value in /parafia_archiwum1/modules/mod_latestnews/helper.php on line 109

Popularne


Warning: Creating default object from empty value in /parafia_archiwum1/modules/mod_mostread/helper.php on line 79

Warning: Creating default object from empty value in /parafia_archiwum1/modules/mod_mostread/helper.php on line 79

Warning: Creating default object from empty value in /parafia_archiwum1/modules/mod_mostread/helper.php on line 79

Warning: Creating default object from empty value in /parafia_archiwum1/modules/mod_mostread/helper.php on line 79

Warning: Creating default object from empty value in /parafia_archiwum1/modules/mod_mostread/helper.php on line 79

Copyright © Parafia Matki Bożej Królowej Aniołów 2017

Autorzy szablonu strony: Joomla Templates